PATRONI MEDIALNI

  • Maratończyk
  • maratony polskie
  • ebiegi

 

niepodlegla

 

BIEGIEM NA GASZERBRUM I - W HOŁDZIE ARTUROWI HAJZEROWI

MC WarszawaWyniki
Galeria

To był wyjątkowy bieg, jak wyjątkowym człowiekiem był Artur Hajzer. Tym razem mniejsze znaczenie miała rywalizacja o miejsca i jak najlepszy czas na pięciokilometrowej trasie przy Centrum Olimpijskim w Warszawie, a najważniejszy był udział w zawodach dedykowanych twórcy i szefowi programu Polski Himalaizm Zimowy 2010–2015.

O ile w gronie kobiet takiej kolejności czołówki na mecie można było się spodziewać (Agnieszka Żuraniewska, Ewa Szyszko, Monika Gańska-Karamon), to wśród mężczyzn podium medalistów było sporym zaskoczeniem. Na miejscach 1-2, z sekundową różnicą, uplasowali się debiutujący w zawodach na tej trasie 18-letni bracia bliźniacy z wioski Złotokłos w gminie Piaseczno k. Warszawy Łukasz i Mikołaj Grzegrzółka. Na trzeciej pozycji, ze stratą trzech sekund, uplasował się Jakub Rudo z miejscowości Łochów w powiecie węgrowskim.

Sport, głównie siatkówka, ale także bieganie i jazda na rowerze to pasje Łukasza. A z zainteresowań pozasportowych? „W zasadzie wszystko co ścisłe. Studia? Plan jest taki, aby dostać się na fizykę. Na razie jednak czekam na wyniki” – powiedział triumfator.

Natomiast Mikołaj zamierza kontynuować edukację na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. „Jestem aktywnym człowiekiem, regularnie biegam i jeżdżę na rowerze. Uważam, że to świetna forma spędzania wolnego czasu, która daje mi wiele satysfakcji. Mimo to, nigdy wcześniej nie brałem udziału w zawodach w biegu na dystansie 5 km; to był mój debiut” – podkreślił.

I to debiut wyjątkowy - przypadł w rocznicę tragicznej śmierci Artura Hajzera, który 7 lipca 2013 roku, podczas wyprawy na ośmiotysięcznik Gaszerbrum I, odpadł od jednej ze ścian Kuluaru Japońskiego i spadł około 500 m. Miał 51 lat. Ciało himalaisty, zgodnie z wolą rodziny, spoczęło w lodowej szczelinie. Pochówku dokonał jego wspinaczkowy partner dr inż. Marcin Kaczkan. Pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej był starterem i uczestnikiem biegu, wraz z synem Maciejem, który o ponad minutę wyprzedził ojca.

Artur Hajzer, mający taternicki przydomek „Słoń”, był jednym z najbardziej doświadczonych polskich himalaistów. Urodził się 28 czerwca 1962 roku w Zielonej Górze. Przygodę z górami rozpoczął już w wieku 14 lat. Wspinał się w Tatrach, Alpach, Himalajach i Karakorum. Zawsze wysoko stawiał sobie poprzeczkę. Największe boje toczył na południowej ścianie Lhotse. Ściany nie udało się zdobyć, do tego zabrała ona dwóch jego bliskich przyjaciół - Rafała Chołdę i Jerzego Kukuczkę.

Gdy wiosną 1989 roku podczas wyprawy na Everest, na przełęczy Lho La, rozegrała się największa tragedia w historii polskiego himalaizmu, to właśnie 27-letni wówczas Hajzer zorganizował akcję, która do dziś uznawana jest za najbardziej heroiczną akcję ratunkową, jaka kiedykolwiek wydarzyła się w górach. Wiadomość o śmierci w lawinie piątki polskich wspinaczy (Zygmunta Heinricha, Wacława Otręby, Mirosława Dąsala, Mirosława Gardzielewskiego oraz Eugeniusza Chrobaka) i oczekującym samotnie na pomoc Andrzeju Marciniaku (zginął 7 sierpnia 2009 roku w Tatrach), zastała go w Katmandu. Natychmiast zajął się organizacją akcji, która była niezwykle utrudniona.

W jednym z wywiadów żona Artura - Izabela Hajzer powiedziała: "Trwałam w poczuciu, że wszystko będzie dobrze, aż do ostatniej wyprawy. Wtedy wytworzyła się wokół niego zła atmosfera po tragedii na Broad Peaku w marcu 2013 roku. Mąż był strzępem siebie. Nie spał, nie jadł, wisiał na telefonie. Okropnie to przeżywał. Nie wiem, czy poczuwał się do odpowiedzialności za to, co się stało, ale zniszczyło go to psychicznie.

- Dużo by o tym mówić, ale wiem, że on na tę ostatnią wyprawę po prostu uciekł. Gdy żegnaliśmy się na lotnisku w Krakowie, to czułam się bardzo źle. Po raz pierwszy się popłakałam. Odwróciłam się, szłam i ryczałam. Czułam, że jest coś inaczej. Mąż był zdenerwowany, rozkojarzony. On nie był przygotowany na ten wyjazd ani psychicznie, ani fizycznie. Nie myślał racjonalnie i był bardzo przybity" - wspomniała Izabela Hajzer, która złożyła swój podpis na certyfikatach dla uczestników biegu.

Janusz Kalinowski dodał: „Z Arturem łączyły mnie wyjątkowe więzi. Kiedy na krótko przed wyprawą do bazy pod Kanczendzongę wiosną 2013 roku napomknąłem, że nie mam jeszcze dobrego wyposażenia, Hajzer niemalże natychmiast podarował mi m.in. kurtkę puchową, która często jest ze mną, tak jak w moim sercu Artur”.

Kurtka towarzyszyła uczestnikom niedawnego obozu Klubu Sportowego Polskie Himalaje w Tatrach, prowadzonego przez Marcina Kaczkana, a 7 lipca była podczas biegu Gaszerbrum I.

Do końca roku 2021 na trasie przy Centrum Olimpijskim planowanych jest jeszcze pięć biegów: 23 lipca (otwarcia igrzysk Tokio 2020), 15 września (Czo Oju), 13 października (Everest), 10 listopada (Ojców Niepodległości) i 15 grudnia (Hakuna Matata – Pomóż Kenii).

Medal Biegu Stulecia 2021

BIEG STULECIA2021

Narodowy Bieg Stulecia 2020

koszulka2020